Poza biżuterią: chusta Alis

  • by

Jak już wspominałam, moją ulubioną techniką rękodzielniczą jest szydełkowanie 🙂 Dzięki niej powstało wiele bransoletek w technice sznura szydełkowo-koralikowego (na przykład ta) ale szydełko kojarzy się bardziej z włóczkami, niż z koralikami 🙂 Dlatego też w cyklu „Poza biżuterią” będę opisywać moje pozostałe wyroby, które powstają z użyciem tego cudownego narzędzia.


Pierwsza chusta

Jak w ogóle wpadłam na pomysł, aby wyszydełkować właśnie chustę? Dzięki jednemu z moich ulubionych sklepów, a konkretnie grupie jego klientek o nazwie Pasart i przyjaciele – tworzenie z sercem. Jedna z adminek strony, Alicja Czapla, wymyśliła swego czasu wzór na prostą chustę, idealną dla kogoś, kto dopiero zaczyna przygodę z szydełkiem. Ja co prawda miałam doświadczenie w tej materii, ale chusty w posiadaniu – jeszcze nie, więc nie mogłam się oprzeć 🙂 Dzięki zorganizowanej akcji wspólnego dziergania na grupie, był też dodatkowy czynnik motywacyjny i wsparcie w razie problemów 🙂


Włóczka

Dzięki tej właśnie chuście, poznałam i zakochałam się we włóczkach Yarnart Flowers, które są po prostu cudowne! Sami spójrzcie – te kolory! Taki efekt uzyskany jest dzięki temu, że cała nitka składa się z 4 cieniutkich niteczek, w których kolory zmieniane są stopniowo, jedna po drugiej, za pomocą maleńkich supełków. Każdy z nich – a zwłaszcza pierwszy i ostatni – niesamowicie cieszy i daje energię do dalszego dziergania, aby jak najszybciej zobaczyć efekt końcowy 🙂 Także wybrałam moteczek w „swoich” kolorach, wzięłam szydełko w dłoń i czekałam na…


Problemy

A jakże 🙂 Wszak nie ma róży bez kolców, a w każdej beczce miodu kryje się łyżka dziegciu 🙂 W przypadku włóczek Flowers, podstawowym problemem jest plątanie się nitki – zwłaszcza, jeśli dzierga się od środka motka i w miarę postępu pracy, rośnie nam „dziura” w jego środku. Jest kilka patentów na to, aby ograniczyć plątanie w takiej sytuacji, ale czasem zdarzy się wyjątkowo źle nawinięty motek, z którym trzeba trochę powalczyć 🙂 W moim wypadku do tego doszedł też ciekawski kot:

Pan Franio bez poczucia winy 🙂

Na całe szczęście Pan Franio uaktywnił się już pod koniec dziergania, kiedy do przerobienia została mi stosunkowo niewielka ilość, jaką widać obok niego na zdjęciu. Po heroicznej walce z tysiącem (nieplanowanych) supłów, udało mi się rozplątać włóczkę i kontynuować pracę aż do końca. Skończona chusta prezentuje się tak:

Lekko wywinięty brzeg po lewej stronie to normalka przy tego rodzaju pracach – po zblokowaniu chusty (czyli nadaniu jej kształtu na mokro) ładnie się wyrównał 🙂

Tak więc Alis wisi w mojej szafie i przydaje się na jesienne chłody 🙂 Jeśli ktoś z Was jest zainteresowany taką chustą w swoim ulubionym kolorze, to bardzo proszę o wiadomość – cena w takim wypadku to 180 zł, a czas oczekiwania – do 4 tygodni.

Dajcie znać, jak Wam się podoba!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *